Vung Tau - koniec Wietnamu (dla nas)

 Odwiedziny Vung Tau to była decyzja spontaniczna. Mieliśmy kilka dni zapasu, Sajgon nas nie zachwycił, do Kambodży jakoś się nie chciało ruszać. A że Ali miała mieć urodziny i zażyczyła sobie je spędzić nad morzem, to nie było co dyskutować - Vung Tau było najbliższym miejscem od Ho Chi Minh z miłymi plażami wg google.

Po trzygodzinnej, bardzo komfortowej podróży VIP Limousine busem (tak tu reklamują znaczną część form transportu, ale ten sprzedawca nie kłamał) dotarliśmy do Vung Tau. Początek nie był obiecujący, bo na plaży zobaczyliśmy plandeki i napisy, że trwa budowa nowej, wspaniałej infrastruktury turystycznej. Mieliśmy już za sobą pobyt w Cat Ba, gdzie też na kilka lat kompletnie zniszczyli lokalną plażę i nici były ze spacerów piaseczkiem. Na szczęście, przebudowa dotyczyła w Vung Tau tylko części wybrzeża. Zostało nam mnóstwo miejsca na spacery, kąpiel i robienie zdjęć. Relaks i odzyskiwanie sił przed nachodzącym wyjazdem do Kambodży!














Komentarze

Popularne posty