Plan


Planowanie zajęło dużo czasu. Do rozwiązania było sporo problemów: budżet, podróże, noclegi, szczepienia, ale przede wszystkim, co my tam chcemy przeżyć i zobaczyć. Zdajemy sobie sprawę, że spotka nas pewnie sporo niespodziewanych wydarzeń. Odwiedzimy być może miejsca, które będą nam się tak podobać, że zostaniemy dłużej. Możemy też się po drodze pochorować czy po prostu gdzieś utknąć. Jednak mamy pewien ramowy plan. Jest rozpisany co do dnia i będzie zabawnie porównać go z tym, co naprawdę uda nam się zrealizować za tych kilka miesięcy.

Pierwsze dwie noce spędzimy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Odwiedziemy Wielki Meczet Szejka Zajida, wjedziemy na wysokie piętra Burdż Chalifa. Dubaj i okolice to tylko przystanek w drodze, żeby nie lecieć kilkanaście godzin ciągiem, ale mamy nadzieję wyciągnąć z tego przystanku jak najwięcej.

Właściwa wyprawa zacznie się w Bangkoku. Pierwsze dwa tygodnie spędzamy w Tajlandii środkowej i północnej. Objedziemy okolice stolicy i przeniesiemy się do Chiang Mai. Po zwiedzeniu świetnie wyglądającej na zdjęciach Białej Światyni w Chiang Rai, na początku grudnia chcemy przekroczyć pieszo granicę z Laosem. Tam czeka na nas już zarezerwowany pobyt w Gibbon Experience - dwie noce w domach na drzewach w środku dżungli. Będzie emocjonująco! Potem popłyniemy Mekongiem do Luang Prabang, dawnej stolicy Laosu. Zwiedzimy tylko północną i środkową cześć tego kraju i z całkiem współczesnej stolicy, Wientian, polecimy do Wietnamu. Z Hanoi chcemy udać się najpierw do Zatoki Ha Long (spektakularne skały!), potem w góry na północy. Bardzo kusząco wyglądają też okolice Da Nang w środkowym Wietnamie. Na koniec wietnamskiej części prawdopodobnie zatrzymamy się na chwilę w dawnym Sajgonie i autobusem pojedziemy do Phnom Penh. Chyba nie zajedziemy do południowej Kambodży, tylko od razu udamy się do Siem Reap zwiedzić słynny Angkor Wat. Stamtąd czeka nas lot na Phuket i najbardziej, mamy nadzieję, relaksującą cześć naszej wycieczki - południową Tajlandię. Dwa tygodnie spędzimy jeżdżąc po okolicznych wyspach i wygrzewając się na plażach. Potem jeszcze przejazd przez Malezję z jednym czy dwoma przystankami - na pewno Wyżyna Camerona i Kuala Lumpur. Ponoć jest tam świetne jedzenie! Wyjazd mamy zakończyć w Singapurze, jak czytaliśmy, najdroższym mieście świata. W związku z tym nie spędzimy tam wiele czasu, ale na pewno pochodzimy po miejskim parku i nabrzeżu! W drodze powrotnej pewnie ponownie zrobimy gdzieś przerwę, ale na razie nie kupiliśmy biletu. Kusząco brzmi Stambuł (choć to niewiele oszczędza trudów długiego lotu), ale bilety są tanie, a od dawna chcieliśmy odwiedzić te miasto. 



Tyle. Jeżeli zrealizujemy ten plan, to przebędziemy ok. 30 tys. kilometrów odwiedzając po drodze osiem krajów. Tak planujemy, mniej więcej, spędzić te trzy miesiące. Excelek z miejscami do zwiedzenia i zarezerwowanymi noclegami (chwała niech będzie bookingowi za bezpłatne odwołania!) pęka w szwach.

Komentarze

Popularne posty