Świątynie Chiang Mai, czyli co za dużo, to nie zdrowo

O odwiedzeniu Białej Świątyni w Chiang Rai marzyliśmy od bardzo dawna. Nawet kiedy Tajlandia zaczęła być przez nas rozważana jako cel wakacyjny, wydawało się, że tak daleko na północ może się nie udać pojechać. No, ale jak się okazało, że możemy poszaleć z czasem, to nie było wątpliwości - musimy tam być! I jak to zwykle bywa z wielkimi oczekiwaniami i te okazały się nieco jednak nazbyt nadmuchane. To wszystko oczywiście kwestia gustu i też uwzględnienia naszej ignorancji w kwestii symboliki czy podstawowej, religijnej funkcji tych budowli. Biała Świątynia jest wypełniona nieprzyjemnym wręcz tłumem turystów, w pozostałych miałem dużo większe wrażenie, że to miejsce kultu, a nie tylko atrakcja turystyczna. Jednak wszystkie trzy: biała (Wat Rong Khun), niebieska (Wat Rong Suea Ten) i czerwona (Wat Huay Pla Kang) są dość, powiedziałbym, intensywne w środkach wyrazu. Jakoś jednak bliżej nam było do tych mniej współczesnych watów.



















Komentarze

Popularne posty