Być jak gibbon

No i pożegnaliśmy Tajlandię. Z Chiang Rai udaliśmy się autobusem (co okazało się zaskakująco łatwe, uwzględniając nasze poprzednie doświadczenia z komunikacją publiczną w tym kraju) do Chiang Khong i po przejechaniu Mostu Przyjaźni Tajsko-Laotańskiej znaleźliśmy się w Laosie, a konkretniej w mieścinie Houayxay. Miejscowość nie przypadła nam zbyt do gustu, ale to tutaj mieści się siedziba Gibbon Experience - organizatora obleganych wycieczek do dżungli. Następne trzy dni były pełne wrażeń - mieszkaliśmy w domku na drzewie na wysokości 25 metrów, a poruszaliśmy się po dżungli w znacznym stopniu z pomocą spektakularnie usytuowanych tyrolek. To była nasza pierwsza przygoda zarówno z dżunglą jak i z tyrolkami. Obie te atrakcje okazały się mniej straszne niż się spodziewaliśmy, za to przygoda była świetna. Polecamy!












 


Komentarze

Popularne posty