Kanchanaburi
W drodze z Bangkoku na zachód, do miejscowości Kanchanaburi odwiedziliśmy jeszcze dwie turystyczne atrakcje, targi - jeden na torach kolejowych, z pociągiem przejeżdząjącym czasem wśród straganów, drugim pływającym, z handlarzami na łódkach. Pierwszy był (oprócz częsci pociągowej) podobny do tych z Bangkoku - gwarny, pełny turystów i męczący, na drugi dotarliśmy tuż przed zamknięciem - był całkiem miły, powoli się zwijał, a handlarze reagowali na nas z miłym zaskoczeniem:)
W samym Kanchanaburi nie spędziliśmy wiele czasu, szybkie fotki ze słynnego mostu na rzece Kwai i pojechaliśmy w teren.
Najpierw udaliśmy się do Parku Narodowego Erawan - pływanie w wodospadach było wspaniałe. Daliśmy się zwieść jakimś bloggerom - pływać można było w prawie wszystkich.
Kolejny dzień to podróż Pociągiem Śmierci - linią kolejową budowaną przez Japończyków w trakcie II Wojny Światowej kosztem tysięcy żyć robotników z okupowanych południowo-azjatyckich krajów. Obecnie linia jest atrakcją turystyczną, a malownicza trasa prowadzi przez pola (chyba) marihuany i urwiska i jest uprzyjemniana przez sprzedawców słodkich wypieków. Na końcowej stacji można odwiedzić kolejny wodospad.











Komentarze
Prześlij komentarz